W zeszłym roku, zachęcona rekomendacją mojego ziomka Osła, kupiłam sztalugę stołową.
Rzadko rysowałam cokolwiek tradycyjnie i chciałam zmienić ten stan rzeczy, ale niestety w mieszkaniu mojej mamy nie było odpowiednich warunków ani dostatecznie dużo miejsca. Dopiero po przeprowadzce doczekałam się drugiego biurka, na którym mogę się swobodnie rozwalić ze wszystkimi potrzebnymi rzeczami i nie muszę bawić się w żadne chowanie laptopa, przesuwanie monitora i inny bajzel.
Ta sztaluga to bardzo dobra sprawa, bo nie muszę pochylać głowy i, co za tym idzie, w efekcie nie napieprza mnie cała szyja i kark. xD Po prostu wygoda. :)